cześć!
po długiej przerwie postanowiłam... się poddać.
więc powiem wam co miało nastąpić.
Harry nie pożegnał się z Luną, ponieważ nie chciał żeby rozstanie było tak bolesne. Damian miał zgwałcić Lunę, a ona urodziłaby jego dziecko. Harry traktowałby go jak własnego syna. Niall w końcu miał być z Angeliką. Ojciec Luny również miał się pojawić. Fanki miałby doprowadzić Lunę do depresji, a to wszystko doprowadziłoby do jej śmierci. Na końcu miała umrzeć i zostawić po sobie list... i dziecko.
pamiętam tylko tyle z moich planów. pamiętam że miałam tego więcej.
od dłuższego czasu nie jestem Directioner...
#wyjaśnienia.
Luna- imię to nadałam głównej bohaterce, ponieważ tak ma na imię Luna Lovegood z filmu Harry Potter. ta postać zafascynowała mnie na tyle żeby dać to imię głównej postaci w mojej historii. Luna z filmu jest niezwykle wyrozumiałą, cichą, pozytywnie nastawioną i... nieco dziwną osobą, której prawie nikt nie lubi...
Malinka- poznałam kiedyś niezwykle miłą i słodką dziewczynkę o tym imieniu. miała kręcone jasne włosy. była tak urocza, jaka miała być Malina z opowieści.
Angelika- angel to po angielsku anioł. Angelika była aniołem stróżem Luny. miała dawać jej wsparcie. taki ludzki patronus ;p
________
co mam powiedzieć? przykro mi.
może kiedyś założę bloga i dam do niego link.
ale wątpię ;D
przyjemnie się pisało wiedząc że ktoś czyta.
"Nie żałuj umarłych Harry, żałuj żywych a przede wszystkim tych którzy żyją bez miłości "
kończąc tą historię Luna zamyka pamiętnik.
poniedziałek, 25 listopada 2013
środa, 22 maja 2013
Dwunasty Rozdział .:
Mój świat wywrócił się do góry nogami.
__
Już chyba lekko przesadzaliśmy. Ale nie mogłam się od
niego odkleić. Po prostu nie mogłam. On był teraz mój. Kiedy nagle wparował
dziennikarz i zaczął nam pstrykać foty. Odkleiliśmy się od siebie.
- To jest twoja nowa dziewczyna . ? – zapytał pomiędzy
blaskami flesza.
- Nie. – odparłam stanowczo i podeszłam od stolika,
podczas gdy Harry jeszcze rozmawiał z dziennikarzem. Kiedy podszedł ja i
Patty spojrzałyśmy na Hazzę.
- I co mu powiedziałeś ?- zapytałam.
- Że zdradzę mu inny sekret jeśli nie umieści naszych
zdjęć razem. – uśmiechnął się.
- Jaki sekret .? – Patty była lekko zdziwiona .
- Że jesteś moją nową dziewczyną – uśmiechnął się do
Patty. Trochę dziwnie się poczułam. Wyglądało to tak jakby ją podrywał.
Pojechaliśmy po chwili do domu. Patty miała również spać u chłopców, więc-co
mnie bardzo zdziwiło-Harry powiedział że będzie spała w pokoju gościnnym.
Myślałam że Hazza będzie chciał spać ze swoją ‘dziewczyną’. Pierwszy poszedł do
łazienki lekko pijany Lou, a potem Miranda, Patty i ja. Pijani również byli
Zayn i Niall którzy poszli zaraz po nas. Miranda też była podpita. Jedyni
trzeźwi w tym domu to ja, Patty, Hazza i Liam. Kiedy Patty wyszła z łazienki była
ubrana w białą, obcisną bluzkę i również skąpe czarne, krótkie spodenki w
których spała. Ja byłam jak zwykle w za dużej bluzce Harrego. Sam mi ją dawał
do spania i tak jakby nad tym pomyśleć, ona była już moja. Na widok Patty,
chłopakom pociekła ślina. Pierwszy otrząsną się Niall, który momentalnie
przypomniał sobie o jego pięknej Angelice, zaraz po Horanie Zayn, którego do porządku
przywołała Miri. Teraz to już byłam zdołowana. Harry ocknął się zaraz po nich i
spojrzał na mnie.
- Podobno faceci wolą brunetki – powiedział mi do
ucha, tak żeby nikt nie słyszał. Zrobiłam się czerwona, a moje usta powędrowały
do góry. Harry się zaśmiał, zadowolony że mnie rozweselił.
- To co… Oglądamy pornosy . ? – zaśmiał się Zayn.
- Niektórzy z nas są jeszcze nieletni. – Liam spojrzał
na mnie i Patty, a my na siebie. Dziewczyna serdecznie się do mnie zaśmiała, a
ja nie umiałam się nie odwdzięczyć. Miała tak bardzo szczery uśmiech. Uśmiechnęłam
się do niej. Harry przyglądał się całej sytuacji i również się uśmiechnął.
Nagle skapnęłam się że panuje grobowa cisza, a wszyscy przyglądają się jak ja,
Styles i rudowłosa się do siebie uśmiechamy.
- Jak to miło wygląda. – westchnął po babsku Lou, a
reszta się roześmiała. Po chwili oglądaliśmy już jakiś film. Harry siedział po
środku mnie i Patty. Nie mogłam się skupić na filmie, ciągle myślałam co Patty
szepcze Hazzie na ucho. Z czego się śmieją. Co się dzieje po drugiej stronie
lokowatego chłopaka. No i znów do akcji wszedł Lou, który teraz otulił mnie
ramieniem i mrugnął porozumiewawczo okiem, że to znów ta gra. Po krótkim
namyśle wtuliłam się w tors Louisa. A ku mojemu szczęściu Harry to zauważył i
po prostu nie mogłam uwierzyć co zrobił. Spokojnie odłożył rękę Tomlinsona na
jego kolano i mocno szarpnął mną w moją stronę. Otulił delikatnie ramieniem i
wetknął nosek w moje włosy. Spojrzałam na Niego z lekkim śmiechem.
- Od Przytulania masz mnie – wyjaśnił ze śmiechem.
Spojrzałam kontem oka na Patty, a ona uśmiechała się do mnie uroczo. O co jej
chodziło . ?
(godzinkę i kilka minut później, bitches)
Otworzyłam oczy. Miri, Niall i Patty spali. A reszta
gadała. Hazzuś otulał mnie w taką samą miłością jak przedtem.
- Za głośno gadamy . ? – zapytał Zayn.
- Nie. Nie dlatego się obudziłam. – Harry pocałował
mnie w czoło, a Lou się uśmiechnął. – O czym gadacie . ?
- Właściwie to o tobie.
- Co zrobiłam . ?
- Nic. – powiedział ze smutkiem Harry. – Po prostu
kończą się wakacje... – Myślałam nad tym przed dłuższy czas. Nie wytrzymam bez
chłopaków. Lecz strasznie tęskniłam za Angeliką i Maliną. Nie wiedziałam co
robić. Moje serce było rozdarte…
Po kilku minutach rozmowy wszyscy się przez nas
obudzili. Zayn wraz w Mirandą poszli się kąpać, a Hazza zaprowadził Patty do
jej pokoju.
- i co ? jak się czujesz ? – zapytał mnie Louis.
- a jak mam się czuć ?
- no wiesz. – przeciągał Niall
- no nie wiem.
- chodzi im o Harrego i Patty – wyjaśnił Liam.
- chłopaki to nie jest moja sprawa z kim Harry chce
być. – powtórzyłam to już chyba setny raz. Ech.
(kilka dni później xd)
Zeszłam na dół był tam jedynie Zayn. Reszta pewnie
spała.
- hej. Co tam wcinasz ? – spoglądnęłam mu przez ramię.
- specjalność Nialla i Louisa.
- czyli ?
- Marchewki w nutelli. – roześmialiśmy się oboje. Co
dziwniejsze, on naprawdę to jadł. No ale cóż. Rozmawiałam jeszcze trochę z
Zaynem. To jest bardzo ciekawy chłopak. Potem po kolei zaczęli się schodzić
domownicy.
- Och, dzień dobry, kochanie ! – wykrzyknęła Patty,
poczym pocałowała go w policzek. – ugotujesz mi coś dzisiaj ? – mówiła to jakby
udawanym głosem.
- Och, oczywiście drogi mój skarbie. Dla ciebie zrobię
wszystko. – to było najgorsze co się może zdarzyć. Życie jest bez sensu.
Po śniadaniu
wyszliśmy do pracy. Została tylko Miri. W końcu poznałam stylistki reszty
chłopców. Siedziałyśmy wszystkie razem w garderobie Louisa i komponowaliśmy ich
stroje. Jedna z tych dziewczyn (Lola) była adwokatem chłopców na wszelki
wypadek. Inna (Nina) była ich fryzjerką, były jeszcze Maya i Emily ale nie wiem
czym się zajmowały. Dziewczyny były bardzo miłe oprócz tego że obgadywały po
prostu wszystkich.
- co myślicie o tym ? – zapytałam dziewczyny pokazując
strój Hazzy.
- oj, młoda to nie jest to co by Harry chciał. –
mówiła Lola. – może dodasz bluzkę w paski ? lub szelki ?
- nie, mi się wydaje że tu potrzeba trochę pazura. –
mówiła druga. no tak. Każda dodałaby do mojego stroju coś co mają chłopcy. Lola
chciała Hazzę ubrać jak Lou, Emily jak Zayna, Maya jak Nialla, a Nina jak
Liama. Zaczęło mnie to trochę śmieszyć, gdyby one usłyszały co mówią… :D
Wyszłam razem z Harrym na spacer dookoła studia.
- I jak ? dziewczyny fajne ? – zapytał z lekkim
uśmiechem.
- hahahahah, one są prze śmieszne xd
- no wiem. Prawdziwe plotkary. – mówiliśmy jeszcze
trochę o dziewczynach, ale potem przystaliśmy na chwilę. – Luna, ja z Patty
tylko udajemy. Wiesz o tym, prawda ?
- Harry, tak szczerze, to wyglądacie jakbyście byli
naprawdę parą. – po tych słowach Harry się zasmucił. Nie chciał mnie zranić.
Wiem to. Czuję to. Czułam się zobowiązana żeby go rozśmieszyć. – powinieneś się
cieszyć.
- z czego ?
- No przecież mówię że tak świetnie udajecie parę że
nawet ja uwierzyłam ! – roześmialiśmy się. Harry złapał mnie za rękę i lekko
oparł swoje czoło o moje. Patrzyliśmy na siebie, poczym Hazz pocałował mnie w
nosek :3
(kilka godzin później)
- Harry ? Ty i Patty ‘zerwaliście’ ? – zapytał Niall,
który klikał coś na komputerze.
- jeszcze nie a dlaczego ? – obróciliśmy się wszyscy
zdziwieni w stronę Horana.
- To masz przejebane. – Styles, ja, Patty i Miri
szybko podeszliśmy do monitora komputera, zobaczyliśmy zdjęcie moje i Harrego
opartych o czoła w parku. Zajebiście. ._.
- o kurwa.. szybcy są. – chłopak podrapał się po
głowie nie wiedząc co zrobić. Pod dołem były już komentarze fanek, które już oczywiście
wiedziały że Harry i Patty są razem. Zaczęły wypisywać że niszczę ich związek.
Że jestem „debilką bez serca” itp. Świetnie, po prostu świetnie. Kiedy przyszli
chłopcy i się dowiedzieli o co chodzi, wszyscy rozkminialiśmy co mamy zrobić.
Po jakiejś godzinie zadzwonił telefon Harrego. – Qlin. – odpowiedział jednym
słowem, na nasze pytające spojrzenia. Wyszedł z pokoju aby móc spokojnie
porozmawiać. Co mieliśmy zrobić?
*
Byłam w swoim pokoju i się pakowałam. Qlin krzyczał że
mam się wyprowadzić i nie mieć już kontaktu z chłopakami. Łzy same cisnęły mi
się na twarz. Kiedy zeszłam na dół moim oczom ukazała się piątka smutnych
chłopaków i dwie również smutne dziewczyny. Najbardziej zdziwiło mnie to że
Patty również była smutna. Ale czemu? Pewnie udawała. Cieszy się że będzie
miała Harrego tylko i wyłącznie dla siebie. Pierwsza uściskała mnie Miri. Ona
nie była aż tak smutna. Przecież mogła mnie odwiedzać, a chłopaki nie mogli już
nawet na mnie spojrzeć. Zaraz po Mirandzie podbiegł do mnie zapłakany Niall, on
zawsze mnie rozczulał. Przez niego zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Louis i
Zayn obieli mnie równocześnie z wielkim uczuciem, Liam dodatkowo pogłaskał mnie
po głowie.
- Coś wymyślę, żebyśmy wszyscy mogli się widywać. –
szepnął Lii. Na Patty nawet nie spojrzałam. Nie chce jej widzieć! To przez nią!
To ona to zrobiła! Za to wgapiałam się w Harrego, a on we mnie.
- Chodźmy już. – powiedział i wyszedł za drzwi. Tak
szczerze to liczyłam na to że mnie przytuli. Bez słowa podjechaliśmy pod
wcześniej zamieszkiwane przeze mnie mieszkanie.
- To... – nie wiedziałam jak się z nim pożegnać. Lecz
on zdawał się mieć na to wylane, a wręcz czekał aż wysiądę. Jego oczy nie
wskazywały żadnego wzruszenia. Zero emocji! widząc to powiedziałam tylko:
- pa, Harry. – wszyłam, łzy spływały mi strumieniami.
Ja przeżywałam! A on?! Wszyscy mi wmawiali że się zakochał! Że nigdy tak nie
traktował dziewczyny! A on?! On do tego wszystkiego dawał mi ta cholerną
nadzieję!!! Zadzwoniłam do Angeliki, na moje nieszczęście odebrała Malina. Nie
chciałam żeby słyszała jak płaczę.
- Coś się stało? – dopytywała się mała.
- Nie nic. Co tam u ciebie, kochanie? – opowiadała mi
wszystko. Co do sekundy. Bardzo lubiłam ją słuchać. Momentalnie poprawił mi się
humor. – Już Angela przyszła ! Mam dać telefon?
- Nie, nie musisz. Może jutro przyjadę to się
zobaczymy.
- Jutro? Ale przecież jeszcze jest trochę wakacji!
- Wiem… - przypomniał mi się Harry mówiący że się
kończą wakacje, zaraz po tym wspomnieniu przypomniały mi się nasze cudowne
chwile i to jak mnie olał w samochodzie. popłynęła mi łza. Znów płaczę! No nie!
Poszłam do łóżka, próbując zasnąć, lecz to nic nie
dało. Myślałam o tym co się stało. Nie spałam całą noc. Gapiłam się w sufit.
Przycisnęłam do twarzy poduszkę i krzyknęłam z całej siły. Ale nie ukoiło
mojego bólu. W drodze na lotnisko myślałam o tym czy dobrze robie wyjeżdżając.
Ostatnią wypłatę dostałam jeszcze wczoraj, Malina się ucieszy zresztą ja też,
Angelika już nie będzie miała na głowie małej i może z dala od niego zapomnę o
wszystkim…
- Teraz, albo pod koniec wakacji… - powiedziałam do
siebie, stojąc przed wielką latającą machiną. Zdecydowałam się. Weszłam do
środka i ani się obejrzałam, a już byłam w drodze do domu.
*
Była jakaś 24.OO w nocy kiedy zapukałam w drzwi, domu
z numerem 69.
- Kto śmie zakłócać mój spokój?! – odezwała się
władczym tonem Angela.
- Kurwa otwieraj. – powiedziałam zapłakanym głosem.
Drzwi otworzyły się błyskawicznie.
- Co ty tu robisz? Dlaczego płaczesz? Wchodź! –
Musiałam jej opowiedzieć wszystko dokładnie. Malina pewnie nie przekazała że
przyjeżdżam. Kiedy już skończyłam moją historię, czekałam na mądre słowa wydobywające
się z jej ust, ale usłyszałam tylko wielkie zdziwienie.
- Przecież Harry takie nie jest. Coś mi tu nie gra…
__________________________________
Kulisy :D
12. <3
jak dla mnie to nic specjalnego w tym rozdziale nie ma. no cóż wena się nie rozwija :c foch 4ever.
no ale coś dodałam c:
_
Musiałam napisać numer domu 69! No musiałam! :D Specjalnie dla Marty XDDDDDDDDDDDDDDDDD
No i niedługo będzie wykorzystany pomysł Asi c:
"Pierwszy poszedł do łazienki lekko pijany Lou, a potem Miranda, Patty i ja. Pijani również byli Zayn i Niall którzy poszli zaraz po nas. Jedyni trzeźwi w tym domu to ja, Patty, Hazza i Liam. A Miranda to była już w chuj najebana." kocham to ostatnie zdanie <3 XDDDDDDDDDDDDDDDDD
pa. =*
wtorek, 21 maja 2013
cześć, cześć.
No więc sobie taka sobie drobna informacja sobie.
sobie.. xd
bardzo długo nie dodaję kolejnych rozdziałów, z powodu braku weny na to opowiadanie. rozumiecie? w opowiadaniu tkwię w świecie monotonnej rzeczywistości, która dobija. nudy, same nudy. lecz dzięki mojej małej wenie, mam zapał do pracy. następny rozdział ma dopiero 4 strony, a chcę żeby miał co najmniej 6, tak jak poprzedni. więc może już niedługo pojawi się coś nowego. hm.. przydałby się zwrot akcji :D
chyba nikt tego bloga już nie czyta, ale mi to wisi XD wiem że Marta i Asia mnie nie zawiodą ;3 heuheuheuheuheuheuheu, więc do dzieła ! :d
srututututuutututuutut, pa <3
sobie.. xd
bardzo długo nie dodaję kolejnych rozdziałów, z powodu braku weny na to opowiadanie. rozumiecie? w opowiadaniu tkwię w świecie monotonnej rzeczywistości, która dobija. nudy, same nudy. lecz dzięki mojej małej wenie, mam zapał do pracy. następny rozdział ma dopiero 4 strony, a chcę żeby miał co najmniej 6, tak jak poprzedni. więc może już niedługo pojawi się coś nowego. hm.. przydałby się zwrot akcji :D
chyba nikt tego bloga już nie czyta, ale mi to wisi XD wiem że Marta i Asia mnie nie zawiodą ;3 heuheuheuheuheuheuheu, więc do dzieła ! :d
srututututuutututuutut, pa <3
Wszystkiego najlepszego, Seba ! :D
czwartek, 11 kwietnia 2013
z innej beczki :d
rozdział już się pisze. niedługo wstawię. a może nawet dzisiaj. :*
___________________
a teraz coś co wam chciałam pokazać.
to nie ja napisałam. znalazłam to na fb :o
uważam jednak że tekst jest warty przeczytania. :
"Nieważne, czy jesteś w związku małżeńskim czy nie, warto przeczytać ten tekst:
Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację.
Wziąłem ją za rękę
i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu.
Znów widziałem strach w jej oczach.
Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie
otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć
co myślę: chcę rozwodu. Żona
nie była porywcza i zdenerwowana, tylko
cichym głosem zapytała mnie o powód.
Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie.
to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce
i krzyczał na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej
nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała
przez całą noc. Wiedziałem, że
chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi: I
zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham.
Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem
Kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i
30% naszej firmy. Przeglądnęła go
krótko, a następnie podarła go. Kobieta, z
którą spędziłem dziesięć lat mojego życia,
była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale
nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane.
Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach
łzami, takiej reakcj się spodziewałem.
Te łzy dały mi jakoś poczuce ulgi.
Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli.
Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze
i byłem pewien, że jest to dobra decyzja.
Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją
siedzą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tego
wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały.
Obudziłem się i zobaczyłem, krótko
że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem.
Rano dała mi swoje wymagania odnośnie
rozwódu: nie wymaga niczego,
jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód.
Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc
prace klasowe i nie chce go z naszym
zepsutym małżeństwem obciążać.
To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej:
Chciała, żebym sobie przypomniał, jak
w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg.
Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi
wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc.
Myślałem, że ona całkowicie oszalała.Lecz by nasze ostatnie dzień, były przyjemne
jak tylko było to możliwe, zgodziłem się.
Później powiedziałem Jane o warunkach
mojej żony. Roześmiała się głośno i
powiedziała, że to absurd. "Nie ważne co ona za sztuczki
zastosuje, musi zaakceptować rozwód, powiedziała "
i szydziła.
Po tym jak powiedziałem żonie, że
chce się rozwieść, nie mieliśmy
więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że
w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy
niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i
oklaskiwał. "Tato trzyma mamę w rękach," radował się. Jego słowa mnie zraniły.
Od sypialni do drzwi salonu - Poszedłem
10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła
oczy i szepnęła do mnie: "Proszę nie mów naszemu
Synkowi o naszym rozwodzie. " skinąłem głową i
przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na
przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy.
Jechałem sam do mojego biura.
Na drugi dzień wszyscy przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła
głowę na mojej piersi. Czułem
zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas
nie dostrzegałem jej.
Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak
był na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare
Włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku.
Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem.
Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem,
że poczucie swojskości powstało ponownie.
To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła.
Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta.
Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było
mi ją nosić. Może mnie codziennie ćiczenie zrobiło silniejszym.
Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała,
w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować.
Potem powiedziała z westchnieniem: "Wszystkie
Ubrania są coraz większe. "Nagle
Zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła.
Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze!
Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak
wiele bólu i goryczy w swoim sercu!
Podświadomie pogłaskałem ją po głowie.
W tej chwili nasz syn i powiedział:
"Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju
przenieść ". było ważną częścią jego życia,
aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju.
Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł.
Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam się
zmienić zdanie w ostatniej chwili.
Wziąłem ją w ramiona i zaniósłem z sypialni przez salon do korytarzu.
Jej ręka opiadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach.
To było jak w dniu naszego ślubu.
Martwiłam się, bo waży mniej i mniej.
Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć.
Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, że
zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności.
Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go
- na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję.
Pobiegłem po schodach.
Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. "Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić"
Powiedziałem.
Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła.
"Czy masz gorączkę?" zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem:
"Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić.
Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo
ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się!
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie
prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność
dopóki śmierć nas nie rozłączy ".
Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była na mojej drodze.
Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony.
Ekspedientka zapytała mnie, co
napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem, że
Każdego ranka będę nosić ją przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy.
Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet
kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach,
moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje.
Walczyła miesiące z rakiem a ja byłem
zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić.
Wiedziała, że wkrótce umrze
i chciała mnie uratować od:
Negatywnego uczucia naszego syna do mnie.
Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem.
To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie.
To nie dwór, samochód lub
Góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie
wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem
Szczęścia.
Więc masz trochę czasu by zrobić to dla partnerstwa.
To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości.
Żyć w szczęśliwym związku!
Udostępniając to może uratujesz jakieś małżeństwo.
Wiele związków się niszczy, ponieważ ludzie
nie zdają sobie sprawy, że poddają się tuż przed metą."
___________________
a teraz coś co wam chciałam pokazać.
to nie ja napisałam. znalazłam to na fb :o
uważam jednak że tekst jest warty przeczytania. :
"Nieważne, czy jesteś w związku małżeńskim czy nie, warto przeczytać ten tekst:
Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację.
Wziąłem ją za rękę
i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu.
Znów widziałem strach w jej oczach.
Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie
otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć
co myślę: chcę rozwodu. Żona
nie była porywcza i zdenerwowana, tylko
cichym głosem zapytała mnie o powód.
Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie.
to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce
i krzyczał na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej
nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała
przez całą noc. Wiedziałem, że
chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi: I
zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham.
Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem
Kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i
30% naszej firmy. Przeglądnęła go
krótko, a następnie podarła go. Kobieta, z
którą spędziłem dziesięć lat mojego życia,
była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale
nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane.
Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach
łzami, takiej reakcj się spodziewałem.
Te łzy dały mi jakoś poczuce ulgi.
Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli.
Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze
i byłem pewien, że jest to dobra decyzja.
Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją
siedzą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tego
wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały.
Obudziłem się i zobaczyłem, krótko
że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem.
Rano dała mi swoje wymagania odnośnie
rozwódu: nie wymaga niczego,
jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód.
Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc
prace klasowe i nie chce go z naszym
zepsutym małżeństwem obciążać.
To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej:
Chciała, żebym sobie przypomniał, jak
w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg.
Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi
wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc.
Myślałem, że ona całkowicie oszalała.Lecz by nasze ostatnie dzień, były przyjemne
jak tylko było to możliwe, zgodziłem się.
Później powiedziałem Jane o warunkach
mojej żony. Roześmiała się głośno i
powiedziała, że to absurd. "Nie ważne co ona za sztuczki
zastosuje, musi zaakceptować rozwód, powiedziała "
i szydziła.
Po tym jak powiedziałem żonie, że
chce się rozwieść, nie mieliśmy
więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że
w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy
niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i
oklaskiwał. "Tato trzyma mamę w rękach," radował się. Jego słowa mnie zraniły.
Od sypialni do drzwi salonu - Poszedłem
10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła
oczy i szepnęła do mnie: "Proszę nie mów naszemu
Synkowi o naszym rozwodzie. " skinąłem głową i
przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na
przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy.
Jechałem sam do mojego biura.
Na drugi dzień wszyscy przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła
głowę na mojej piersi. Czułem
zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas
nie dostrzegałem jej.
Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak
był na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare
Włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku.
Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem.
Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem,
że poczucie swojskości powstało ponownie.
To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła.
Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta.
Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było
mi ją nosić. Może mnie codziennie ćiczenie zrobiło silniejszym.
Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała,
w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować.
Potem powiedziała z westchnieniem: "Wszystkie
Ubrania są coraz większe. "Nagle
Zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła.
Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze!
Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak
wiele bólu i goryczy w swoim sercu!
Podświadomie pogłaskałem ją po głowie.
W tej chwili nasz syn i powiedział:
"Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju
przenieść ". było ważną częścią jego życia,
aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju.
Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł.
Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam się
zmienić zdanie w ostatniej chwili.
Wziąłem ją w ramiona i zaniósłem z sypialni przez salon do korytarzu.
Jej ręka opiadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach.
To było jak w dniu naszego ślubu.
Martwiłam się, bo waży mniej i mniej.
Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć.
Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, że
zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności.
Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go
- na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję.
Pobiegłem po schodach.
Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. "Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić"
Powiedziałem.
Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła.
"Czy masz gorączkę?" zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem:
"Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić.
Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo
ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się!
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie
prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność
dopóki śmierć nas nie rozłączy ".
Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była na mojej drodze.
Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony.
Ekspedientka zapytała mnie, co
napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem, że
Każdego ranka będę nosić ją przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy.
Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet
kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach,
moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje.
Walczyła miesiące z rakiem a ja byłem
zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić.
Wiedziała, że wkrótce umrze
i chciała mnie uratować od:
Negatywnego uczucia naszego syna do mnie.
Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem.
To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie.
To nie dwór, samochód lub
Góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie
wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem
Szczęścia.
Więc masz trochę czasu by zrobić to dla partnerstwa.
To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości.
Żyć w szczęśliwym związku!
Udostępniając to może uratujesz jakieś małżeństwo.
Wiele związków się niszczy, ponieważ ludzie
nie zdają sobie sprawy, że poddają się tuż przed metą."
piątek, 8 lutego 2013
JAJA Z MARTĄ :DD
Yeeeeeeeeeeeeeeeeeeah!!!!!!!! Chłopaki gadają po polsku :DD Uchu, uchu :D
Ale dlaczego nie przyjerzdżają . ? Może ufoki ich porwały . ? Podejrzane
powiadam wam *-*
Jedziemy do Londynu. Skopiowały mój i Franusi pomysł -.- Oj SKARBKU nie
smyśla już i tak wystarczy że ludzie na fejsie się z nas nabijają.
No bo gadamy o takich zboczonyuch rzeczach . OCH & ACH :D
A Marta bawi się tym . ! :D
Nie aCHUJ mi tutaj wiem że się bawię tym uuuuuchuuuuuuuuuuuuuu
.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie uCHUJaj mi tu :D Tuppitumpitum. Oppa , Gangnam Style. Martuś ładnie
tańczysz :DD
Przecież ja nie tańcze a karo już poszła bo nie lubi 1D a ja się przytulam
z Hazzą i Lou yeeeeah nikt mnie nie pobije a Niallek jest mój i tylko mój
podobnie jak Lou a panna woźna niech się wypcha mam nadzieje że to czytasz
buhahahahahahaha a CHUJ z wami i oni są
moi buhahahahahah ;PPPP
Panno woźna , co tam u ciebie . ? :D Marta mi śpiewa . : Hej, hej juchu obciągnij
mi kutasa . !
Maaartuuuśę zarezerwowałę sobię całę jedę dę . :c
Ja pakałkę :D Ą, Ę . <3
TOOO JOOO . :DDD A ‘za wami huj’ :D
‘’ czy to nie wygląda jak 69 . ? ‘’ ‘’ ‘’ 69 ‘’ 69 ‘’ 69 ‘’ . Hazza czuwaa
. ♥ OCHAĘ , ACHĘ ORGAZMM . :DD A LOU I HAZZ SĄ U MNIE NA ŁÓŻKU . ORRRGGGAZZMM .
! X DD SĄ W BOKSERKACH . :DD NAPALEŃCY . !
Siedzę na kolankach Harrego i Loua 69 idź robić sobie ze sroką i idź po
gumeczki i co poskoczysz twoje najnajnajnajlepsze cytaty
:sex na plaży mi się marzy. Albo choć w krzaczki zrobimy bliźniaczki.
LOLOLOLOL ALBO TO: BEZ DUREXU NIE MA SEXU . wiesz co ty to przesadzasz bo wiesz
ja wiem ze ty wiesz że ja wiem że ty wiesz że ja wiem że ty chcesz to robić ze
sroką 69 69 6=sroka 9=ty a jak ja kocham Nialla i Louisa i Zayn nie Zayan, Zayn
się mówi i Liama i Harrego. Ooooooooooooooooo ślicznie wyszłas na poduszeczce
taka urocza dziewczyna o blond długich włosach a wgl ja nic nie śpiewałam. Ok.,
panno śtyles(tak kazałaś siebie nazwać) daje ci już to do pisania bo inaczej
nie perzestaniesz śpiewać AKUKARACZA AKUKARACZA i grać tego na organach, TWÓJ
SKRABEK MARTA LOLOLOLOLO HAHAHAH ;p .
Martuś pierdolisz od czapy , słoneczko. :3
Matka kurwa odkryła że jest taki instrument jak pianino :D LOL
Kuuuurwaaa Marta instrument mi psujesz :D No weź nie zabrałabym ci Srokona
. <3 :D
HAZZ JEST MÓJ .
<333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333
SROKA TO SE WEŚ ALE OKONKOWA BĘDZIE ZAZDROSNA ALE KOCHANA TY JESTES SILNA I NA STUWE Z NIA WYGRASZ. A TAK WHL
ZŁAŹ Z KRZESŁA BO TAK SIĘ PISAC NIE DA
BBBUUUUUUUUUUUUUUUUUU ZŁAŹŹŹŹŹŹŹŹŹŹŹŹŹŹŹ
I PRZESTAŃ BAWIĆ SIĘ TYM
JESZCZ COŚ NAPISZĘ :D MARTA SKACZE NA MOJEJ BABCI ŁÓZKU. „OJ. JULKA,
POPLATAŁO SIĘ” TAK TAK POPLĄTAŁO SIĘ SAMO, KURWA. :DD
POLECAM KOLOROWEGO :D WBIJAJCIE NA JEGO FEJSA KTÓRY MA POD FILMIKAMI,
SUKII. ON MA PSAAA . ! :DD
DUPSTEP INTRO, EJ ON NIE MA DUOSTEP INTRO, OLEWAĆ KURWA GNOJA . :D
W GÓRE RĘCĘ
MARTA Z PEŁNĄ UWAGĄ ROZPLĄTUJE TOO
PAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA, DUPYY . :D MOJEE DUPYY : **** KOCHNE
ZOCZUSZKI : *
Brałbym cię jak chytra baba z Radomia Zbyszko trzy cytryny.
MARTA, KURWA ROZPLĄCZ . !
PAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
czwartek, 31 stycznia 2013
Rozdział Jedenasty . :
Niall się wyróżnia . : - ***
Nagle się roześmiał.
- Nie zostawię cię z opieką tych dziwnych
pielęgniarek. – no i rzeczywiście, nie zostawił mnie. Tak mi mijały dni w
szpitalu. Harry ciągle spał na moich kolanach, a chłopaki codziennie mnie
odwiedzali i siedzieli po kilka godzin. W końcu wyszłam ze szpitala. Angelika
bardzo się martwiła i chciała żebym już nie pracowała tylko przyjechała do
domu. Malina dzwoniła codziennie. Mówiła jak jej mijają dni. To było takie
słodkie *___*. Więc kiedy wyszłam ze szpitala chłopaki zawiesili mnie do ich
domu żebym zabrała swoje rzeczy, a zaraz po tym pojachałam do ich zamczyska. :D
Spałam w pokoju gościnnym. Harry pilnował żebym jadła. Nie mogłam sobie sama
nakładac obiadu, bo nakładałam za mało. Czasem myślę że nakładaki Mii więcej
niż Niallowi . ! Nie mogłam dojeść . ! Pierwsza noc w ich domu była po prostu
straszna. Nie mogłam się przyzwyczaić do miękkiego łóżka. Więc w nocy słuchałam
muzyki. Co najśmieszniejsze że Harry przychodził w nocy żeby zobaczyć czy
wszystko ok. i śmiał się że słucham One Direction skoro mam ich na co
dzień w domu X D Koszmary aż tak nie
atakowały. Ale którejś nocy zaczęłam wrzeszczeć tak mocno że wszyscy się zbiegli,
a potem spali razem ze mną. Głupio mi było, że właśnie prze ze mnie muszą spać
na podłodze. Ale zaczęli gadać że jeden za wszystkich wszyscy za jednego. :D ja
również trzymałam się tej zasady. Z
resztą nie byłam wyjątkiem, każdy z nas potrzebował chociaż raz pomocy. Harry
na pewno potrzebował psychiatry *__* Pewnej nocy wychodzę z pokoju, a tan
wariat siedzi pod moimi drzwiami. Nie budziłam go. Drugiej nocy poszłam
ciekawości, a trzeciej już wiedziałam że ten osioł siedzi tam każdej nocy od
kiedy przyjechałam. Więc usiadłam koło Niego i położyłam mu głowę na ramieniu. Obudziłam
się w pokoju Hazzy i od tego czasu spałam z Harrym. Jeden nocy kiedy znów
obudziłam się z krzykiem, Styles, który był odwrócony plecami, złapał mnie za
biodra i otulił całym sobą. W ogóle od czasu tej przygody z Damianem, Harry nie
spuszczał mnie z oczu. Chodził za mną jak cień. Ale to wcale nie było męczące.
Powiedziałabym nawet że słodkie. Ale w końcu coś się musiało stać. Dzień zaczął
się normalnie lecz skończył okropnie. Qlin był pod wrażeniem pracy chłopców.
Nowe piosenki przychodziły nawet kiedy nie musiały. Koncerty dobroczynne. Nowy
i oszałamiający styl. Mieli dużo fanek , lecz Qlinowi to nie wystarczało.
Potrzebował sensacji żeby chłopaki znaleźli się na pierwszych stronach gazet.
Aż w końcu wymyślił.
- Mam prośbę do Harrego – wparował do studia , nawet
nie mówią zwykłego ‘cześć’.
- Słucham pana – Harry podszedł bliżej.
- Słucham pana – Harry podszedł bliżej.
- Harry, ty i Lena będziecie razem – na to zdanie Lou
wypluł pepsi którą właśnie pił. Chłopaki momentalnie na mnie spojrzeli, aż
poczułam się głupio.
- Czy pan może ustalać z kim mamy się spotykać . ? –
zapytał nie pewnie Liam.
- A komuś to przeszkadza . ? – zapytał i widząc
gapiących się na mnie chłopaków spojrzał w moją stronę – może tobie to
przeszkadza, co . ? – zapytał spokojnie, lecz wszyscy wiedzieliśmy że gdybym
pisnęła słowo sprzeciwu (i tak bym tego nie zrobiła) to by mnie wylał. Z resztą
z chłopakami postąpił by tak samo. – Więc Lena , od dziś przeprowadzasz się do
chłopców. Musicie często wychodzić razem na spacery , trzymać się za ręce i te
inne bzdety co robicie. – powiedział to najzwyczajniej w świecie. Nie jest mi
smutno. W końcu mieli udawać. A Hazza nie jest mój. Nie jest i nigdy nie był.
Szkoda tylko że mi nadal na nim cholernie zależało. Spojrzałam lekko na
Harrego, który miał zmieszanie na twarzy.
- Spoko –
powiedział i podrapał się w swoje loki.
– Ale Lena ma pewnie swoje sprawy na głowie. Może inna dziewczyna… - nie
dokończył.
- Macie rację. – w tej chwili Harry spojrzał się na
mnie, a ja nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Kurde czy on właśnie chciał
powiedzieć że to ja mam być tą dziewczyną . ? – Mam w studiu początkującą
dziewczynę, która potrzebuje poświęcenia jej jednej strony w gazetach. –
uśmiechnął się. Więc i tak to nie będę ja.
- Ale… - Harry chciał coś powiedzieć lecz Qlin
wyszedł. Mój wzrok napotkał Stylesa. Poczułam się niezręcznie.
- Z chęcią poudawałabym twoją dziewczynę Harry –
zaśmiała się Lena. – byłaby fajna zabawa ! – uśmiechnęła się uroczo. No błagam
to było żałosne. Harry usiadł na ramieniu fotela na którym siedziałam. Po
chwili wszedł Qlin z przepiękną rudowłosą dziewczyną.
- Przedstawiam wam Patty.
Patty. 17 lat.
Rudowłosa dziewczyna dopiero zaczęła pracę piosenkarki
i aktorki. Jeszcze nie jest obeznana w tym wszystkim. Jest przeuroczą
dziewczyną z pięknym uśmiechem. Bardzo miła i wrażliwa Patty ma zastać fikcyjną
dziewczyną Harrego, ponieważ według szefa oboje na tym skorzystają.
Chłopaki wytrzeszczyli gały ze zdumienia. Patty stała
nieśmiało obok Qlina, który popchnął ją chamsko do przodu, aż dziewczyna się
przewróciła. Harry podszedł do niej i pomógł jej wstać.
- Poznajcie się – powiedział Qlin i wyszedł.
- Harry Styles – przywitał się.
- Rozumiem że to z tobą mam chodzić . ? – zaśmiała się
pod nosem.
- No tak , dziewczyna liczyła na kogoś
przystojniejszego a tu taka katastrofa – śmiał się Zayn, poczym Harry posłał mu
groźne spojrzenie. Harry się przejmował . ?
- Nie. Raczej zauroczyły mnie twoja loczki –
dziewczyna zasłoniła ręką usta. Zwylke miała w zwyczaju tak robić kiedy się
śmieje. Nie powiedziała jednak tego podrywająco, ale po przyjacielsku.
- Usiądź – Harry wskazał na wolny fotel obok mnie.
Styles usiadł na złączonych ramieniach fotela mojego i Patty. Reszta siedziała
przy sprzęcie do montowania piosenek (aut. Nie wiem jak to się nazywa).
- Więc powiedz jak się zaczęła twoja kariera. –
zapytał.
- Chyba nadal zaczyna. –zaśmiała się. Była bardzo
pogodnym człowiekiem. – no więc odkryli mnie zupełnie przez przypadek. – i tu
zaczęła opowiadać swoją historię. Przy tym ciągle się śmiejąc. Hazza zagadywał
nowo poznaną. Lena zaczęła się niecierpliwić i w końcu wyszła przewracając
oczami. Nie mogę powiedzieć że dziewczyna nie ciekawie opowiadała, bo bardzo
mnie to wciągnęło. Gdy dziewczyna skończyła odpowiedać na pytania Harrego, Liam
zaproponował pizzę. W samochodzie na przodach byli Zayn i Lou. Z tyłu na środku
siedział Niall, a na jego kolanach już miała zasiąść Patty, lecz ze studia
wyszedł Qlin i kazał jej usiąść na kolanach Harrego. Więc ja usiadłam na
Niallku. Styles objął Patty w pasie i spojrzał za okno. Wydawało mi się że
Patty czuje się trochę nie zręcznie. Gapiłam się w Harrego tęsknym wzrokiem.
Byłam przyzwyczajona że cała jego uwaga skupia się na mnie. Tylko i wyłącznie. Jaka
ja jestem głupia. I gapiłabym się jeszcze w Harrego gdyby nie Niall który mnie
przytulił i szepnął do ucha.
- Nie martw się. Wszystko się ułoży. – Niall tak samo
jak Harry był bardzo umięśniony. Przytulił mnie tak słodko że musiałam zrobić
to samo. W tej chwili Harry odwrócił się i spojrzał na mnie i Horana. Nasze
spojrzenia się spotkały. Gapiliśmy się na siebie przez dłuższą chwilkę, aż
odwróciłam wzrok, lecz czułam że on nadal nie spuszcza ze mnie swoich zielonych
oczu. Spojrzałam szybko na rudowłosą, która uważnie się przypatrywała całej
sytuacji. Czy ona jest taka sama jak Lena . ? Nie miałam okazji z nią
porozmawiać. Jest w moim wieku, więc nie będzie mi mówiła że jestem dzieckiem.
Po dłuższej chwili dojechaliśmy.
- Wysiadka zakochani. – zaśmiał się Liaśś. –
zamówiliśmy wieeelką pizzę na współkę plus małą gdyby ktoś (czytaj Niall) był
jeszcze głodny :D Ja usiadłam przy oknie, obok mnie Louis, który siedział
naprzeciwko Patty. Za to Patty była wciśnięta między Harrym, a Niallem który
siedział przy oknie. Liam siedział koło Lou, a Zayn jeszcze pojechał po
Mirandę. Kiedy podali pizzę, Patty zaczęła karmić Harrego, przy czym oboje się
śmiali. Ustanowili że będą zgrywać jak najlepiej zakochaną parę, nawet jeśli to
jest po prostu śmieszne. Wydawało się jakby Hazza się naprawdę zakochał. Nie mogłam nic przełknąć, Harry to zauważył i
od razu przestał się śmiać.
- Luna, proszę zjedz chociaż kawałek. – czułam się
jakbym to właśnie ja psuła mu dobrą zabawę.
- Spokojnie, wróć do swojej dziewczyny, a ja z Luną
też zagramy zakochaną parę – powiedział ze śmiechem Lou, poczym wepchnął mi
prawie cały kawałek pizzy na raz. Oczywiście do tego specjalnie dla śmiechu i
podkreślenia swojej niezdarności wysmarował mi usta ketchupem. – Widzisz, ja
bardzo dobrze działam na Lunę. Od razu zaczęła jeść – powiedział dumnie, a
wszyscy się zaśmiali. Przeleciałam wzrokiem cały stolik i stanęłam wzrokiem
przy Patty. Jej uśmiech była taki piękny i szczery. Zupełnie inny niż miała
Lenka. Uśmiech Lenki był wyzywający, kuszący, podrywający. A Patty miała w
sobie już z wyglądu coś bardzo miłego, czego Lenie brakowało. Jak tak wszyscy
się śmiali że muszę wycierać twarz ja odwdzieńczyłam się Louisowi.
- No proszę jak ładnie wyglądasz z pizzą na ustach. –
uśmiechęłam się uroczo i tym sposobem już prawie byśmy zaczęli bitwę na
jedzenie lecz przyszedł Zayn z Miri, którzy wzięli krzesła od baru z
oddzielnego stolika i przysiedli się do nas. Kiedy już pizza była zpałaszowana,
pojechaliśmy na imprezę do klubu. Tam również był stolik przy którym
usiedliśmy. Harry porwał Patty do tańca. Nie mogłam patrzeć jak ich ciała
ocierając się o siebie. Lou nic nie powiedział tylko wziął mnie za rękę i
również zaczął ze mną tańczyć. (aut. Taniec ocieraniec :DD) Tańczyliśmy bardzo
zawzięcie. Wyglądało to tak jakbym chciała go zaciągnąć do łóżka. W pewnym momęcie
spojrzałam na nasz stolik. Wszyscy pochylali się nad stolikiem żeby lepiej
słyszeć siebie nawzajem. Wszyscy gadali oprócz Harrego, który gapił się na
mnie. Popatrzałam tam tylko ułamek sekundy więc niezabardzo wiem jaką Harry
miał minę. Louis uśmiechnął się niespodziewanie i wziął mnie na stronę.
- Już żałuje. – domyśliłam się że Lou chciał tylko
wzbudzić zazdrość Hazzy. Louis wiedział jak jest mi cholernie przykro że Harry
teraz ma pod swoją opieką inną.
- Skąd to wiesz . ? Może po prostu się Gapi .
- Za ładnie tańczysz żeby nie żałować – zaśmiał się
Lou. – to co . ? Podręczymy go jeszcze bardziej czy teraz idziesz z nim
zatańczyć . ? – zapytal z uśmiechem na ustach. Spojrzałam na niego zdziwiona.
Skąd on wie że chciałabym z Stylesem zatańczyć . ? – widać po tym jak na Niego
patrzysz . – wyjaśnił. Podeszliśmy do stolika. Była dwa wolne miejsca na
wylocie naprzeciwko siebie. Tomlinson zajął miejsce obok Mirandy, więc ja
musiałam usiąść koło Harrego.
- Przepięknie tańczysz – uśmiechnął się. – Chciałabyś teraz
iść ze mną . ? – zapytał na ucho. Jego słowa rozgrzały moje ciało.
- A Patty . ?
- A co ma być .? Pattrycja jest koleżanką, nie może
mieć nic przeciwko. – uśmiechnął się – no chodź. – wstał, a ja zaraz za nim.
Był bardzo blisko. Po wyjściu ze szpitala traktował mnie raczej jak malutką
dziewczynkę, o którą musi dbać. O którą musi się troszczyć. Musi być blisko.
Czuł że musi się mną opiekować. Harry to było moje bezpieczeństwo. Lecz teraz
nie czuł że jestem małą dziewczynką. To było coś innego, coś więcej. Zaczęliśmy
tańczyć jeszcze bardziej namiętnie niż z ja Louisem. Wszystko ocierało się o wszystko.
Harry dotykał prawie każdej części mojego ciała, poczynając od pleców. Potem
szedł w górę aż do szyji i jeszcze przy okazji dotykał moich włosów. Potem znów
w dół poprzez szyję i plecy aż do bioder. A kiedy odwróciłam się do Niego tyłem
tak żeby tańcząc mógł mnie przytulić, dotykał mojego brzucha i chyba nawet raz
dotknął piersi. Mój pośladek ocierał się o jego męskość. Styles zaczął mnie
namiętnie całować przy szyi.
_______________________
Weno wróciłaś . ! :D
Podobały się 'JAJA Z KARO . ! :D' . ??
Bo Karo jest taka całuśna . :D
Rozdział dla Asi, która dała mi świetny pomysł . ♥-♥
Asiaaa, spokojnie już niedługo będzie wykorzystany twój pomysł . : *
Teen jest mój . :D
Martaaa dzis u mnie była X DD <3
Myślicie że Patty będzie z Harrym . ? Bo Luna mogłaby być z Lou lub Niallem, a może z Lii . ? Niee, Lii będzie miał własną historię . :DD
Tupturuptup, Paa . <=3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



