-
Na ile wyjeżdżasz ?
-
Na całe wakacje. Na pewno chcesz się opiekować Malinką, Angelika ? – spytałam
jeszcze raz dla pewności . – Jeśli chcesz mogę ją wysłać do ciotki Megan .
- NIEE ! – wybuchła – Mała nie będzie mi
przeszkadzała , a wiesz jak ona nie lubi ciotki . Zostanie u mnie .
-
Dziękuję . Ciotki Megan nawet ja nie lubię . Zawsze mi mówiła jaka to ja zła
jestem , głupia i … no wiesz .. – posmutniałam .
-
Będzie dobrze , uspokój się . I wracaj szybko , bo wiesz , Malinka nikomu tak
nie ufa jak tobie .
-
Tak wiem . Jak już zdobędę kasę przyjadę .
-
Okey . – nagle się uśmiechnęła – mądrze to wymyśliłaś .
-
Ale co ?
-
Będziesz szaleć w L.A. na dyskotekach , a mnie zostawiasz samą ! –
wybuchnęłyśmy śmiechem . Kochałam ją za to że ma duże poczucie humoru . Jest mi
najbliższą osobą po śmierci mamy , prócz mojej siostrzyczki .
Nagle
z ciemego pokoju wyszła mała postać w rozpuszczonych trochę poszarpanych
włoskach .
-
To już dziś wyjeżdżasz ?!
-
No niestety słonko . – mała wpadła mi w ramiona . – obiecuję że przyjadę jak
najszybciej pa, malinko . Pa Angela – przytuliłam ją mocno .
-
Odwieść cię na dworzec ?
-
Nie poradzę sobie .
-
No dobra. Pa dupku . – zaśmiała się. Zawsze się tak witałyśmy, to nas
rozbawiało i od samego „ cześć „ było zabawnie .
-
Pa oziębła suko .
-
O widzę że się uczysz !
-
A o co chodzi ?! – mała patrzyła na nas i nie wiedząc o co chodzi robiła
zaskoczoną minę .
-
Nic, nie bierz z nas przykładu smerfetko - Angela poczochrała jeszcze bardziej
włoski małej Malinki . Kochała mówić do Niej Smerfetka , od urodzenia Maliny
zaczęła tak mówić ponieważ naprawdę to do niej pasowało .
Latanie samolotem spłynęło mi bardzo szybko . To dlatego że zawsze
lubiłam zamykać oczy i myśleć. Myśleć o byle czym . O tym jak ja sobie poradzę
lub jak się czuje Malinka . Czy moje życie jest jeszcze coś warte ? Moja matka
zmarła, a ojciec pił i co noc sprowadzał do domu nową napaloną dziwkę lub
gwałcił niewinne i naiwne dziewczynki. A gdy nie miał nikogo chodził do mnie.
Gwałcił mnie, ciął, bił. A mnie jedno przytrzymywało na tym świecie : Malina .
Którą chciałam bronić przed tym złym człowiekiem . Teraz muszę śedzieć na karku
przyjaciółce. Nie lubię być utrzymywana przez kogoś ! Dlatego jadę do L.A. jak
w każde wakacje i zarabiam dużą sumę pieniędzy . Ale mój ojciec żyje i mnie
szuka. Żeby móc mnie wykorzystywać. Mnie i Malinę . Boję się zgłosić tego na
policję. Nie na własnego ojca. Po prostu nie mogę . Na samą tą myśl mam ochotę
się rozpłakać . Nagle z myśli obudził mnie warkot i ludzie. Samolot się
zatrzymał . Wysiadamy . Jak zwykle tłum śpieszących się ludzi , bezsensownie
chcą znaleść szczęście w pieniądzach …
Zatrzymałam
się w hotelu „ pod gwiazdą „, nie drogi, więc mogłam tam zamieszkać .
„
Prawdziwa miłość połączyła ich , walczyli do końca … ” ( dzwoni telefon )
-
Angela .?
- Tak,
dojechałaś ? ( … )
Rozmowa
trwała długo, wiedziałam że Angi się martwi. Zawsze uczyła mnie jak być twardym
w życiu, teraz sama musi taka być i świetnie … udaje …
Zaśmiałam
się, zawsze mówiła „ nie ryć. Olej to i
żyj dalej. Nie bądź mazgaj ! ” Ale ja wiem że mówiła to z miłości. Już w
przedszkolu się zaprzyjaźniliśmy . Dla mnie jest jak siostra. Starsza siostra.
Wiem że ma tyle samo lat co ja , ale ona zawsze dawała mi takie mądre rady .
Też chciałabym być taka dla Maliny. Lecz nie potrafię, nie mogę. Nie mogę się
przebić, jestem po prostu za słaba.
Długo
myślałam o tym pod prysznicem. Gdy już wyszłam, wskoczyłam szybko do łóżka.
Byłam naprawdę zmęczona.
*
„
Panie i Panowie , chłopcy i dziewczęta … ” ( budzik )
Ten
utwór jest bez sensu , ale świetnie budzi . Zaśmiałam się do siebie, kochałam
moją logikę. Nawet taką która musiała działać już o O6.OO . Ubarałam się i nie
jedząc śniadania poszłam do pracy. Miałam być mena gierką Jakiejś tam gwiazdy.
Nie mieli kogo znaleść, a okazało się że jestem w tym świetna .
Gdy
weszłam do studia w której miałam się spotkać z ową gwiazdą, zatrzymałam się.
Na ścianach wywieszone były największe hity gwiazd. Przeróżnych gwiazd. Popu,
rocka, metalu, reggae, rapu, hip hopu, techno. Znałam prawie wszystkich .
Lubiłam muzykę, dlatego tutaj jestem, mogę słuchać muzy tego zespołu na okrągło
, najgorsze jest to że nie wiem co to za zespół.
Czekałam
długo, lecz nie przeszkadzało mi to, kiedy nagle ujrzałam pięć cudnych twarzy,
od razu rozpoznałam ich twarze. Są to chłopcy z One Direction . Mam ochotę krzyknąć ze szczęścia ! Uwielbiam ich !
Przez pierwszą minutę wgapiałam się w nich , nie wiem co powiedzieć ! Gdy Harry
mnie ujrzał od razu przepchał się do przodu i wystawił rękę, nie wiem dlaczego
tak zareagował , było to co najmniej śmieszne.
-
Hej, Harry Styles . – uśmiechął się .
-
Cześć, Jestem Luna. – pierwszy raz uśmiechnęłam się tak promiennie do chłopaka.
Nie ufałam mężczyzną .- więc będziemy razem pracować ? – patrzył mi w oczy, nie
umiałam zwrócić wzrok w inną stronę.
-
Tak , bardzo się z tego cieszę.
-
Ej , my też tu jesteśmy ! – Krzyknął Zyan .
-
Haha, na początku miałaś ze mną pracować, ale gdy Harry cię zobaczył od razu
chciał się zamienić – Niall podszedł do mnie i podał mi rękę. Trudno było mi
odwrócić wzrok od Harrego, tkóry ciągle się do mnie uśmiechał .
-
Zamknij się ! To nie jest prawda . – był jakby skrępowany, i gapił się w
ziemię.
-
Chcę tylko powiedziec że jestem waszą fanką i bardzo się ciesze że mogę z wami
pracować. Więc od czego zaczynamy ? – spojrzałam na chłopców .
-
Teraz będziemy nagrywali piosenki na płytę. Ty spójrz na miejsca w których
możemy występować, i zarezerwuj miejsce. Załatw jeden koncert , żeby potem nie
było róznych nieporozumień . Okey ? – Louis powiedział mi wszystko co chciałam
wiedzieć. Połykałam każde jego słowo. Jedno po drugim .
-
Okey. – odpowiedziałam krótko.
-
Nie stresuj się , Luna. – Harry położył swoją rękę na moim ramieniu.
-
Jeśli jestes fanką, to się cieszymy. Znasz nasze imiona, no nie ?
-
Oczywiście że znam – uśmiechnęłam się lekko .
-
Ale nie jesteś psyhofanką ?! – Niall się lekko wystraszył .
-
Nie. Jestem normalna … Chyba . – zaśmiałam się .
-
Nikt nie jest normalny – Harry również zaczął się śmiać. A za nim wszyscy
chłopcy. Nie zachowywali się jak takie wielki gwiazdónie , byli jak każdy
człowiek. Lubili się pośmiać i bawić.
-
Aha nie przedstawiliśmy ci jeszcze Damiana. - Odrzekł Liam.
-
Kto to Damian ?
-
To gościu który dodaje nam bit do piosenek, pogłaśnia różne dzwięki itp. Choć
pokażemy ci go . – Liam poprowadził mnie do jakiegoś pomieszczenia, to było już
studio nagrań.
-
E ! Danek ! Zdejmij słuchawki ty Debilu ! – Krzyczeli na przemian chłopcy,
parsknęłam śmiechem .
-
O cześć, To ta nowa dziewczyna ? – spojrzał na mnie z zalotnym uśmiechem, i
podniósł brwi .
-
Tak to ona . Ma na imię Luna. Luna, pamiętaj nie daj się naciągnąć na jego
gesty. Poderwie cię i zostawi. – Harry wydał się obóżony .
-
Nie słuchaj Go mała . – Przysunął się lekko do mnie .
-
No dobra. Po pierwsze nie jestem „ mała ” . Po drugie nie ufam ludzią więc nie
masz na co liczyć i trzecie brevki na mnie nie działają . Rozumiesz , czy mam
ci to napisać ? – Czekałam na jego odpowiedz. Nie dostałam jej. Widać że mu się
zrobilo dziwnie.
-
Haha, pierwszy raz dostał kosza od dziewczyny ! Już cię polubiłem , Luna . –
Harry zaczął się śmiać, zresztą chłopcy też.
-
Tylko uważaj Luna, Harry z Damianem się nie lubią więc, wiesz.. – Od razu
wiedziałam o co chodzilo Louisowi.
_______________________
No i to koniec pierwszego rozdziału ; - *
Jeśli się podobało zostawcie komentarze : 3
Jeśli znajdę komentarz napiszę drugi rozdział .
Narka Kotki <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz