piątek, 2 listopada 2012

Rozdział pierwszy :



- Na ile wyjeżdżasz ?
- Na całe wakacje. Na pewno chcesz się opiekować Malinką, Angelika ? – spytałam jeszcze raz dla pewności . – Jeśli chcesz mogę ją wysłać do ciotki Megan .
-  NIEE ! – wybuchła – Mała nie będzie mi przeszkadzała , a wiesz jak ona nie lubi ciotki . Zostanie u mnie .
- Dziękuję . Ciotki Megan nawet ja nie lubię . Zawsze mi mówiła jaka to ja zła jestem , głupia i … no wiesz .. – posmutniałam .
- Będzie dobrze , uspokój się . I wracaj szybko , bo wiesz , Malinka nikomu tak nie ufa jak tobie .
- Tak wiem . Jak już zdobędę kasę przyjadę .
- Okey . – nagle się uśmiechnęła – mądrze to wymyśliłaś .
- Ale co ?
- Będziesz szaleć w L.A. na dyskotekach , a mnie zostawiasz samą ! – wybuchnęłyśmy śmiechem . Kochałam ją za to że ma duże poczucie humoru . Jest mi najbliższą osobą po śmierci mamy , prócz mojej siostrzyczki .
Nagle z ciemego pokoju wyszła mała postać w rozpuszczonych trochę poszarpanych włoskach .
- To już dziś wyjeżdżasz ?!
- No niestety słonko . – mała wpadła mi w ramiona . – obiecuję że przyjadę jak najszybciej pa, malinko . Pa Angela – przytuliłam ją mocno .
- Odwieść cię na dworzec ?
- Nie poradzę sobie .
- No dobra. Pa dupku . – zaśmiała się. Zawsze się tak witałyśmy, to nas rozbawiało i od samego „ cześć „ było zabawnie .
- Pa oziębła suko .
- O widzę że się uczysz !
- A o co chodzi ?! – mała patrzyła na nas i nie wiedząc o co chodzi robiła zaskoczoną minę .
- Nic, nie bierz z nas przykładu smerfetko - Angela poczochrała jeszcze bardziej włoski małej Malinki . Kochała mówić do Niej Smerfetka , od urodzenia Maliny zaczęła tak mówić ponieważ naprawdę to do niej pasowało .
 Latanie samolotem spłynęło  mi bardzo szybko . To dlatego że zawsze lubiłam zamykać oczy i myśleć. Myśleć o byle czym . O tym jak ja sobie poradzę lub jak się czuje Malinka . Czy moje życie jest jeszcze coś warte ? Moja matka zmarła, a ojciec pił i co noc sprowadzał do domu nową napaloną dziwkę lub gwałcił niewinne i naiwne dziewczynki. A gdy nie miał nikogo chodził do mnie. Gwałcił mnie, ciął, bił. A mnie jedno przytrzymywało na tym świecie : Malina . Którą chciałam bronić przed tym złym człowiekiem . Teraz muszę śedzieć na karku przyjaciółce. Nie lubię być utrzymywana przez kogoś ! Dlatego jadę do L.A. jak w każde wakacje i zarabiam dużą sumę pieniędzy . Ale mój ojciec żyje i mnie szuka. Żeby móc mnie wykorzystywać. Mnie i Malinę . Boję się zgłosić tego na policję. Nie na własnego ojca. Po prostu nie mogę . Na samą tą myśl mam ochotę się rozpłakać . Nagle z myśli obudził mnie warkot i ludzie. Samolot się zatrzymał . Wysiadamy . Jak zwykle tłum śpieszących się ludzi , bezsensownie chcą znaleść szczęście w pieniądzach …
Zatrzymałam się w hotelu „ pod gwiazdą „, nie drogi, więc mogłam tam zamieszkać .
„ Prawdziwa miłość połączyła ich , walczyli do końca … ” ( dzwoni telefon )
- Angela .?
- Tak, dojechałaś ? ( … )
Rozmowa trwała długo, wiedziałam że Angi się martwi. Zawsze uczyła mnie jak być twardym w życiu, teraz sama musi taka być i świetnie … udaje …
Zaśmiałam się, zawsze mówiła „ nie ryć.  Olej to i żyj dalej. Nie bądź mazgaj ! ” Ale ja wiem że mówiła to z miłości. Już w przedszkolu się zaprzyjaźniliśmy . Dla mnie jest jak siostra. Starsza siostra. Wiem że ma tyle samo lat co ja , ale ona zawsze dawała mi takie mądre rady . Też chciałabym być taka dla Maliny. Lecz nie potrafię, nie mogę. Nie mogę się przebić, jestem po prostu za słaba.
Długo myślałam o tym pod prysznicem. Gdy już wyszłam, wskoczyłam szybko do łóżka. Byłam naprawdę zmęczona.
*
„ Panie i Panowie , chłopcy i dziewczęta … ” ( budzik )
Ten utwór jest bez sensu , ale świetnie budzi . Zaśmiałam się do siebie, kochałam moją logikę. Nawet taką która musiała działać już o O6.OO . Ubarałam się i nie jedząc śniadania poszłam do pracy. Miałam być mena gierką Jakiejś tam gwiazdy. Nie mieli kogo znaleść, a okazało się że jestem w tym świetna .
Gdy weszłam do studia w której miałam się spotkać z ową gwiazdą, zatrzymałam się. Na ścianach wywieszone były największe hity gwiazd. Przeróżnych gwiazd. Popu, rocka, metalu, reggae, rapu, hip hopu, techno. Znałam prawie wszystkich . Lubiłam muzykę, dlatego tutaj jestem, mogę słuchać muzy tego zespołu na okrągło , najgorsze jest to że nie wiem co to za zespół.
Czekałam długo, lecz nie przeszkadzało mi to, kiedy nagle ujrzałam pięć cudnych twarzy, od razu rozpoznałam ich twarze. Są to chłopcy z One Direction . Mam ochotę krzyknąć ze szczęścia ! Uwielbiam ich ! Przez pierwszą minutę wgapiałam się w nich , nie wiem co powiedzieć ! Gdy Harry mnie ujrzał od razu przepchał się do przodu i wystawił rękę, nie wiem dlaczego tak zareagował , było to co najmniej śmieszne.
- Hej, Harry Styles . – uśmiechął się .
- Cześć, Jestem Luna. – pierwszy raz uśmiechnęłam się tak promiennie do chłopaka. Nie ufałam mężczyzną .- więc będziemy razem pracować ? – patrzył mi w oczy, nie umiałam zwrócić wzrok w inną stronę.
- Tak , bardzo się z tego cieszę.
- Ej , my też tu jesteśmy ! – Krzyknął Zyan .
- Haha, na początku miałaś ze mną pracować, ale gdy Harry cię zobaczył od razu chciał się zamienić – Niall podszedł do mnie i podał mi rękę. Trudno było mi odwrócić wzrok od Harrego, tkóry ciągle się do mnie uśmiechał .
- Zamknij się ! To nie jest prawda . – był jakby skrępowany, i gapił się w ziemię.
- Chcę tylko powiedziec że jestem waszą fanką i bardzo się ciesze że mogę z wami pracować. Więc od czego zaczynamy ? – spojrzałam na chłopców .
- Teraz będziemy nagrywali piosenki na płytę. Ty spójrz na miejsca w których możemy występować, i zarezerwuj miejsce. Załatw jeden koncert , żeby potem nie było róznych nieporozumień . Okey ? – Louis powiedział mi wszystko co chciałam wiedzieć. Połykałam każde jego słowo. Jedno po drugim .
- Okey. – odpowiedziałam krótko.
- Nie stresuj się , Luna. – Harry położył swoją rękę na moim ramieniu.
- Jeśli jestes fanką, to się cieszymy. Znasz nasze imiona, no nie ?
- Oczywiście że znam – uśmiechnęłam się lekko .
- Ale nie jesteś psyhofanką ?! – Niall się lekko wystraszył .
- Nie. Jestem normalna … Chyba . – zaśmiałam się .
- Nikt nie jest normalny – Harry również zaczął się śmiać. A za nim wszyscy chłopcy. Nie zachowywali się jak takie wielki gwiazdónie , byli jak każdy człowiek. Lubili się pośmiać i bawić.
- Aha nie przedstawiliśmy ci jeszcze Damiana. - Odrzekł Liam.
- Kto to Damian ?
- To gościu który dodaje nam bit do piosenek, pogłaśnia różne dzwięki itp. Choć pokażemy ci go . – Liam poprowadził mnie do jakiegoś pomieszczenia, to było już studio nagrań.
- E ! Danek ! Zdejmij słuchawki ty Debilu ! – Krzyczeli na przemian chłopcy, parsknęłam śmiechem .
- O cześć, To ta nowa dziewczyna ? – spojrzał na mnie z zalotnym uśmiechem, i podniósł brwi .
- Tak to ona . Ma na imię Luna. Luna, pamiętaj nie daj się naciągnąć na jego gesty. Poderwie cię i zostawi. – Harry wydał się obóżony .
- Nie słuchaj Go mała . – Przysunął się lekko do mnie .
- No dobra. Po pierwsze nie jestem „ mała ” . Po drugie nie ufam ludzią więc nie masz na co liczyć i trzecie brevki na mnie nie działają . Rozumiesz , czy mam ci to napisać ? – Czekałam na jego odpowiedz. Nie dostałam jej. Widać że mu się zrobilo dziwnie.
- Haha, pierwszy raz dostał kosza od dziewczyny ! Już cię polubiłem , Luna . – Harry zaczął się śmiać, zresztą chłopcy też.
- Tylko uważaj Luna, Harry z Damianem się nie lubią więc, wiesz.. – Od razu wiedziałam o co chodzilo Louisowi.

_______________________

No i to koniec pierwszego rozdziału ; - *
Jeśli się podobało zostawcie komentarze : 3
Jeśli znajdę komentarz napiszę drugi rozdział . 
Narka Kotki <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz