Ajajaj, a w O9, Niall płakał przez Lunę . :D
________________________
- Potem mi wszystko przekażesz teraz po prostu nie mam
do tego głowy.
- Nie musisz zapamiętywać. Lekarz mówił że ktoś się
musi tobą zająć. Wiesz nie wiadomo czy będziesz jadłą o w ogóle.
- Więc . ?
- Więc mieszkasz ze mną. – po tych słowach
rozpromienił się.
- A ..
- Chłopaki się zgadzają – wyprzedził moje pytanie –
nawet nie zgadzają tylko nalegają żebyś u nas mieszkała z pięcioma debilami i
jedną psychopatką. – oboje się zaśmialiśmy, ach te pieszczotliwe przezwiska .
:d Musiałam teraz zadać pytanie które korciło mnie żeby je zadać już od
początku rozmowy.
- Harry . ?
- Taak . ?
- Dlaczego narzeczony . ?
- Inaczej nie mógłbym … A z resztą. Nie ważne.
- Harry. – spojrzałam na niego. Nie odzywał się. –
Harry, Harry, Harry… - zaczęłam powtarzać jego imię tak żeby się wkurzył lecz
on spokojnie, zaczął się ze mnie śmiać.
- Masz odpoczywać.
- No powiedz no ! – już było między nami lepiej. Tylko
o co chodził z tym narzeczonym !?
- Idę zadzwonić do Chłopaków. Bardzo się o ciebie bali.
Z resztą Miri też. – powiedział lecz nadal nie wstawał.
- A Ty… bałeś się o mnie . ? – zarumieniłam się. Ale
przecież sama tego chciałam. Sama się zapytałam…
- Nawet nie wiesz jak bardzo. – szepnął mi do ucha.
Był niebezpiecznie blisko mojego policzka. Przycisnął mocno swoje usta do
mojego policzka. A to mnie rozwaliło. Znów poczułam że po prostu chcę z nim
być. I kiedy tylko zamknął ze sobą drzwi wypsnęło mi się pełne rozpaczu :
- Kurwa. – Po chwili wszedł Harry i znów usiadł koło
mnie, poczym delikatnie położył moją głowę na jego klacie.
- Zamknij oczy. – znów zrobiłam jak kazał – I śpij. –
odprężyłam się i … och no to co teraz zrobił Harry było naprawdę słodkie !
Zaczął mi śpiewać do ucha ich piosenkę. „Summer Love”. Wsłuchałam się w tekst
piosenki. Przy drugiej zwrotce już usypiałam kiedy czar prysł ! Słyszałam
otwieranie się drzwi, a do pokoju nie weszła cała banda One Direction tylko
jeden blondasek. Pewnie uznali że on mnie najbardziej rozczuli. Tak też się
stało. Miał przecież takie ładne niebieskie paczadełka i był strasznie
wrażliwy. Stał na środku pokoiku szpitalnego z sześcioma czerwonymi różami.
Pewnie po jednym od każdego z chłopców i jeden kwiatek od Miri. Matko jak
słodko . ! Jak zbity piesek ! ;D No nie mogłam się powstrzymać, powiedziałam :
- Ooo . – bo tylko na tyle było mnie stać. Zauważyłam
że Niallek płakał. On jest naprawdę ważliwy, a Harry jak zwykle śmiał się z mojej reakcji. CO JA MOGĘ ŻE SIĘ TAK ŁATWO
WZRUSZAM . ?!
- Kwiatki od każdego. – uśmiechnął się i nie mógł już
dłużej wytrzymać. – ŻYJESZ . ! – wykrzyknął i naskoczył na mnie żeby się
przytulić. Bardzo mocno się do niego przytuliłam, wytuliłam Harrego teraz czas
na Nialla . ! :D
- A matko, Niall. Ty się bardzo szybko do kogoś
przywiązujesz. – zaśmiałam się a Harry razem ze mną. Wszyscy dobrze wiedzieli
że Horan tak zareaguje. Gdy spojrzałam na drzwi zobaczyłam Mirandę stającą obok
Liama. Z tyłu widać było Zayna który dotykał tali Miri i za Malikiem, Louis,
który śmiał się w najlepsze.
- Mówiliśmy Niallowi żeby cię nie udusił, ale chyba
zapomniał – zaśmiał się Liam. Niallek puścił mnie zadowolony, był tak szczerze
szczęśliwy. Zaraz po Niallku, przyszła Miri i również mnie przytuliła bardzo
mocno. Czułam że już ją polubiłam.
- Jak się czujesz . ? Przynieść ci coś . ? – zapytał
zatroskany Zayn. Lekko szkliły mu się oczy. NIE NO ! NIE WIERZĘ . ! TEN
TWARDZIEL PŁAKAŁ . ?! XD
- Czuję się dobrze, a wy nie jesteście od usługiwania
mi tylko od przytulania . – zaśmiałam się, a Zaynuś mnie przytulił.
- Ej nie za długo. Masz dziewczynę ! – wygłupiał się
Lou. Malik mnie puścił.
- Za to on dziewczyny nie ma i tak bardzo rwie się
żeby cię przytulić. Czy to nie podejrzane . ? – Zapytał Malik chcąc dokuczyć
swojemu przyjacielowi. Lou nic nie powiedział tylko z rozbawieniem również mnie
przytulił i pocałował w czoło, a zaraz po nim Liamek. Ach jak ja lubię
zdrobniać ich imiona . <3
Długo rozmawialiśmy i poczułam że Harry jest jakiś
inny. Nie odzywał się, żadne żarty go nie śmieszyły tylko smutno spoglądał
przez okno, nadal siedząc przy mnie. Jego oczy nabrały bardzo smutnego wyrazu.
I nagle Lou po prosił całą bandę żeby poszli do samochodu, a on zaraz dołączy.
Wszyscy wyszli i wtedy Lou zadał mi pytanie na które odpowiedz chciał usłyszeć
zapewne już od dłuższego czasu. W końcu to on tak bardzo chciał żeby powstało
coś między mną a Harrym.
- Luna, nadal jesteś zła na Harrego . ?
- Nie. Już jest dobrze. Nie powinnam była się tak
zachować. W końcu to jego sprawa.
- Luna ty jesteś chyba naprawdę ślepa. Nie widzisz że
on cię kocha . ?
- Lou, błagam. To czy mnie kocha czy nie jest już bez
znaczenia.
- Tak się przejęłaś Lenką . ? A w ogóle wiesz co się
stało . ? To nie wina Harrego.
- Wiem Harry mi opowiedział. Nie chodzi o Lenę. Raczej
o to że ja nie będę tak umiała, rozumiesz . ? Kocham Go, ale nie umiem się nim
dzielić. Nie umiem żyć w świadomości że połowa fanek mnie nienawidzi bo z nim
jestem. Nie umiem. Po prostu nie. Nie umiem również patrzeć na to jak niektóre
fanki się do niego kleją. W przytulaniu nie widzę nic złego. Ale wiesz że
niektóre rzucają mu się na szyję i całują.? Ja nie potrafię.
- On cię kocha. Ty go kochasz. Ja nie widzę problemu.
- A ja nie jestem pewna czy on mnie kocha.
- Ale pamiętaj. Ja nigdy nie widziałem żeby Harry się
zakochał. I teraz mój przyjaciel jest zakochany, a do tego w dziewczynie która
jest dla niego idealna. – mówił bardzo poważnie. Widać że kochał Harrego. (po przyjacielsku :D) - Więc razem z
chłopakami będziemy cię „oswajać” z fankami – Już nie wiedział jak wypowiedzieć
ostatnie zdanie, więc zrobił to z rozbawieniem. A potem powiedział że jest już
późno i muszą jechać do domu. Kiedy wyszedł spojrzałam na zegarek. Była jakaś
22:OO. Chyba odwiedziny w szpitalu się skończyły. Byłam bardzo zmęczona, więc
położyłam się na niewygodnej poduszce i zamknęłam oczy.
*następnego dnia*
Otworzyłam paczadła i zobaczyłam na swoich kolanach
lokowatą głowę. Uśmiechęłam się. Wplotłam moje palce w jego brązowe włosy i
spojrzałam na jego twarz. Wyglądał tak słodko. Powoli zawijałam na moim palcu
jeden z jego delikatnych loków. Jednak po kilku chwilach przestałam. Gapiłam
się jeszcze chwilę na niego, kiedy usłyszałam coś co po prostu mnie rozwaliło.
Harry mówił przez sen. Burczał coś czego nie rozumiałam ale w końcu powiedział
coś czego CHYBA nie chciałam słyszeć…
- Lunaa… Luna Kocham Cię.. Luna słyszysz . ? Kocham
Cię . !! – zaczął się drzeć ! Już nie wiedziałam miał koszmar . ? Koszmar ze
mną . ? Nagle gwałtownie podniósł głowę z moich kolan i spojrzał na mnie z
przerażonymi oczami. – Jesteś. – O co mu chodziło . ? – Sorry – otrząsł się – Miałem
zły sen.
- O mnie . ? – zapytałam.
- Skąd wiesz .?
- Mówiłeś coś przez sen… - nie powiem mu co
powiedział.
- A co dokładnie . ? – spojrzał na mnie, a w kącikach
jego ust dostrzegłam uśmiech.
- Coś burczałeś, potem wypowiedziałeś moje imię. Tyle
słyszałam – skłamałam. – Co … co ci się śniło . ? – usiadł koło mnie, tak
blisko że jego ramie dotykało mojego, a kiedy odwrócił głowę jego usta były tuż
przy moim uchu.
- Ty nie mówisz mi wszystkiego ja też ci wszystkiego
nie powiem – zaśmiał się. Skąd on wiedział że kłamałam . ?!!!
Rozmawiałam jeszcze trochę z Harrym, wtulona w niego.
Gdy weszła pielęgniarka szybko się od siebie odsunęliśmy. Podała mi śniadanie,
a kiedy wyszła spojrzałam z niechęcią na jedzenie.
- Proszę, nie każ mi jeść. – powiedziałam i z
błagalnym wzrokiem spojrzałam na Hazzę. Jednak gdy spojrzałam na jego pełne
żalu oczy, zmiękłam i całkowicie się mu poddałam. Z niechęcią zaczęłam jeść
śniadanie.
- Dziękuję – szepnął mi do ucha, a jego słowa brzmiały
jak poezja. Potem poczułam jak nagły wybuch ciepła ogarnia mój policzek. Jego
pocałunki niby takie same, lecz każdy ma w sobie to coś magicznego.
- Harry. Jedź do domu , wyśpij się i zjedź coś.
- Nie. Zostaję tutaj.
- Proszę. – spojrzałam na niego z takim samym
wzrokiem jak on na mnie przed chwilką. Ale On uparcie siedział na łóżku. –
Harry, jeśli tego nie zrobisz, ja również nie będę jadła. – W tym momencie
spojrzał na mnie z wielką powagą. Pogładził moje policzki. Jego palce
delikatnie zsuwały się aż do brody. Oparł swoje czoło o moje. Kilka centymetrów
dzieliło nas od pocałunku._______________________
1O . <3
Weno, gdzie jesteś . ? :c
Jakie to wszystko hujowe. -.-
(Przypominam że opowiedanie jest fikcyjne. Również postacie są zmyślone. Oprócz One Direction)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz