czwartek, 10 stycznia 2013

Dziewiąty Rozdział . :



I znów ranek. Nie wiem czy iść do pracy, nie chcę widzieć Harrego na oczy. Nienawidzę każdej minuty którą dla niego poświęciłam, każdej sekundy. Ale zresztą dlaczego ja się przejmuję . ? Raz się pocałowaliśmy, to nic nie znaczy. To nadal jego życie, pewnie miał chwilę słabości. Ale jeśli dłużej się nad tym zastanowić to dużo razy próbował mnie pocałować, chyba aż tyle chwil słabości mieć nie można… Chociaż nie wiem. Co ja mogę wiedzieć o życiu . ? Nie wiem co mam o tym myśleć. A najgorsze jest to że i tak czy tak go spotkam. Zostawiłam tam pare moich rzeczy… i wypłatę. Wstałam z łóżka i wyszukałam coś do ubrania. Nie mam ochoty jeść. Czuję nieprzyjemny skurcz w żołądku. Spojrzałam na lustro, wyglądam jak anorektyczka. To już nie są żarty. Mocno odetchnęłam. Pamiętać o oddychaniu. Pamiętać. Wyszłam z domu. Świeciło jasne i gorące słońce. Przed moim blokiem ktoś stał. Lecz to nie był Harry… Był to Damian.
Czekał na kogoś.
- No, jesteś – powiedział to tak jakbyśmy byli umówieni.
- Em, czekałeś na mnie . ? – spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
- Tak to aż takie dziwne . ? To przez ciebie mnie zwolnili. – powiedział ostrym tonem zbliżając się do mnie.
- Nie przeze mnie tylko przez twoją nie trzeźwość. – przypomniałam, on jednak brnął dalej swoje.
- Harry się na mnie wkurzył, bo powiedziałem coś do jego księżniczki. – wtraźnie mówił o mnie.
- Nie należę do niego. Nie należę do nikogo z chłopców. Nie należę do ciebie, nie należę do nikogo na świecie, Rozumiesz . ?! NIE JESTEM KOGOŚ WŁASNOŚCIĄ, KSIĘŻNICZKĄ CZY JAK TY BYŚ POWIEDZIAŁ DUPĄ . ! – wykrzyczałam mu w twarz.
- PRZESTAŃ DRZEĆ RYJ NA MNIE . !* - nawt nie zauważyłam kiedy popchnął mnie do ściany i zaczął dusić. Nie mogę nabrać powietrza. Nie mogę nic mówić. Ja…

(Kilka dni później)

Obudziłam się w jakimś dziwnym miejscu. To szpital. Wstałam z łóżka, ubrana w jakąś dziwną białą koszulę. Pomieszczenie było niewielkie, lecz na tyle duże żeby jakaś baletnica zrobiła jeden obrót. Byłam sama. Uchyliłam lekko drzwi i zobaczyłam loczka , który rozmawiał z pielęgniarką, miała około 2O lat, jasne włosy zwinięte w koka i poważną minę. Próbowałam przypomnieć sobie jak tu trafiłam. Damian zaczął mnie dusić… Naprawdę jest zdolny do morderstwa . ? Styles przestał rozmawiać. Wyglądał na załamanego. Kiedy mnie zobaczył szybko zawołał odchodzącą już pielęgniarkę. Ta się odwróciła i ze zdziwieniem, które przeradzało się w uśmiech, podeszła do mnie.
- Dzień Dobry. – mówiła teraz z wielkim uśmiechem na ustach. – proszę iść do łóżka. Musi pani odpoczywać. – Łał, to już mówią do mnie pani . ?
- Jak ja się tu znalazłam . ? – zapytałam z lekkim zmieszaniem.
- Proszę się położyć, a pani narzeczony wszystko pani opowie. – powiedziała miłym głosem poczym odeszła. Zatkało mnie. NAŻECZONY . ??!! Spojrzałam na Harrego, który próbował powstrzymać śmiech. Śmiech pojawił się zaraz gdy Hazza zobaczył moją minę. Machnął ręką na wznak żebym weszła do środka.
- połóż się. – zrobiłam jak kazał. Jego uśmiech znikł. Widać było że nie widział od czego zacząć.
- Samiutki początek. – wyprzedziłam go. – tylko nie zaczynaj od Adama i Ewy. – powiedziałam żeby rozluźnić całą atmosferę, lecz nie umiałam się uśmiechnąłć. Miałam poważną minę, ale nie obrażoną, raczej wsłuchującą się w wyjaśnienia.
- No więc powiedział wolno, dlaej zastanawiając się czy na pewno dobrze zaczyna. – Miranda powiedziała mi o zdjęciu, które widzieliście. To nie tak jak myślisz – miałam gulę w gardle, a on mówił coraz szybciej. – Paparazzi wdarło się do studia, a ja z  Leną szliśmy , akurat po dokumenty dla pana Qlina*. Popatrzyli na nas i zapytali czy jesteśmy parą. Ci to umieją sobie wymyślić. Lena powiedziała że tak, poczym „przybiła” mnie do ściany i pocałowała, wyjaśniła to tym że mnie kocha. I następna część tego jest taka że rano przywiózł cię tu jakiś facet mówiąc że leżałaś nieprzytomna na chodniku. Przed blokiem jest kamera która wszystko nagrywa i po obejrzeniu nagrania wyszło na to że wychodziłaś z pracy i napotkałaś Damiana – na to imię skrzywiły mu się usta. Kłóciłaś się z tym dupkiem, a on nie pohamował swojej złości. Poczym próbowyał cię… Udusić…  - powiedział to słowo ciszej. Jakby było zakazane. Brnął dalej – Wtedy zemdlałaś i leżałaś tak jakieś 25 min. Podobno zemdlałaś z powodu braku tlenu i …
- I . ? – zapytałam wgapiając się na niego, a on podniósł wzrok z podłogi na mnie.
- Od teraz jesz z Niallem. – zaśmiał się lekko.
- Czyli za mało jadłam . ?
- Ty nic nie jadłaś. – spojrzał na mnie poważną miną. – Dużo miałaś wysiłku i w tamtym Momocie za mało tlenu. Coś jeszcze wspominali o cięciu się… Za mało krwi.
- Ale nie powiedziałeś im że to nie ja tylko ojciec mnie ciął . ? – powiedziałam lekko wystraszona.
- Nie powiedziałam – był smutny. – i tego żałuję. – patrzył na mnie z wyrzutem. – Mówili że nie przeżyjesz.
- Co . ?
- Właśnie to. Nie przeżyłabyś. Mówili że się nie wybudzisz, że umrzesz. – spojrzał na mnie z troską.
- Przepraszam Cię.
- Za co . ? – jeszcze chyba nigdy aż tak się nie zdziwił.
- Za to że… No robiłam tą całą awanturę, a przecież to nie moja sprawa z kim się całujesz…
- Czyli że nie jesteśmy razem . ?
- Znaczy no nie. Nie wiem jak ty. To znaczy… - dukałam i chyba poczerwieniałam na twarzy. Dlaczego to ja jestem w takiej trudnej sytuacji ! Niech on lepiej powie dlaczego jest moim narzeczonym !
- Więc wtedy… Wieczorem… - również dukał. Wszystko przechodziło nam przez gardło z taką trudnością.
- Jedno razowa słobość. – dokończyłam.
- Czyli udajemy że nic nie było.
- Ok. – zrobiło się nieswojo. Tak bardzo chciałam żebyśmy byli razem i musiałam wypalić z tą jednorazową słabością !? No musiałam . ?! Zresztą chyba tak będzie lepiej. Tak. To wszystko było tylko wakacyjną przygodą, która się już kończy… I na szczęście w tym momencie weszła pielęgniarka z doktorem, przerywając niezręczną ciszę.
- Niesamowite . ! – krzyczy z zadowolenia lekarz – Przeżyła pani ! To niebywałe . ! – zaczął objaśniać dlaczego były marne szanse że przeżyję i co mam zrobić by to się nie powtórzyło. Kiedy wyszedł zwróciłam się do Harrego.
- Nic nie zapamiętałam.
- Ja zapamiętałem.

______________________
Dziewięć . <3
 
*Przestań drzeć ryj na mnie . ! – tekst z piosenki :D Pięć Dwa Dębiec – Gniew. X DD Haha nie mogłam się powstrzymać . :D

*Pan Qlin – szef całego studia i gwiazd korzystających z niego.

 W końcu przepisałam z komórki. Sorry że tak długo to trwało, ale nie chciało mi się. :D

Zmieniłam jedną rzecz w miom opowiadaniu i wszystkie rozdziały co miałam na przód musiałam skasować . XD 
Ale zrobiłam dwa na przód i mam pomysły na dalsze rozdziały, a nie muszę już przepisywać z fona, więc rozdziały będą . ; *

A ten rozdzialik dedykuję panu śpiącemu na ławce przed sklepem. Niech wie że ktoś o nim myśli XD

To Narka . ; *

1 komentarz:

  1. Aww ! :*
    Sprzedaj mi przepis na tak zajebiste pisanie : )
    Kocham <33333
    ZAJEBISTY ROZDZIAŁ !
    next please ! ;**

    OdpowiedzUsuń